
Przyjęcia weselne zawsze mają kilka oblicz. Są ci, co się bawią i ci, którzy już się wybawili lub dopiero zaczną się bawić. Tak czy inaczej jedni tańczą, inni siedzą i coś robią (jedzą, piją, rozmawiają, odpoczywają, obserwują). Lubię na zdjęciach konfrontować te dwie odmienne grupy ludzi. Mam wrażenie, że dopiero wtedy udaje mi się pokazać na zdjęciu prawdziwą rzeczywistość wesela. Robiąc tę fotografię miałem ułatwione zadanie bo właściwie wszystko było „podane na tacy”. Kącik do rozmów i odpoczynku znajdował się tuż przy sali do tańczenia. Godzina dość późna, więc odpoczywający co chwilę zmieniali się i zawsze ktoś „był na posterunku”
Wystarczyło nieco poczekać na „ten moment” i … już
Zgrało się chyba wszystko, zakochana para zapatrzona w tańczących na parkiecie, wtulona w siebie i trochę nostalgiczna, nieco znudzony i na pewno zmęczony młody człowiek, który sądząc po stroju, przed chwilą w tańcu dał z siebie wszystko, pełen parkiet świetnie bawiących się gości no i światło reflektorów pięknie przebijające się przez zasłonę dymną – światło bez którego nie było by tej fotografii. Za to wszystko lubię to zdjęcie